

|
Szczęście w nieszczęściu Nieszczęścia chodzą po ludziach. Tak się mówi i tak się też dzieje. Pewne niefortunne sploty wydarzeń, koincydencje czasowo-przestrzenne działań naszych
i innych osób doprowadzają czasem do wydarzeń, które bezpowrotnie odmieniają życie. Jazda rowerem, samochodem, motocyklem, nawet tramwajem i pociągiem, a także przemieszczanie się pieszo ze względu na ciągle gęstniejący ruch drogowy jest najryzykowniejszą dla zdrowia i życia czynnością codzienną współczesnego homo sapiens w krajach "cywilizowanych". Co roku powiększa się grono osób ciężko poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych. Ich dysfunkcje w układzie ruchu (kości, stawy, mięśnie) są bardzo znaczne. Na szczęście współczesna medycyna urazowa coraz skuteczniej radzi sobie nawet z ciężkimi obrażeniami narządów ruchu, całkowicie lub przynajmniej w części przywracając ich funkcje. Oczywiście, leczenie poważnych złamań czy zmiażdżeń jest skomplikowane, długotrwałe i kosztowne, wymaga trwającej wiele tygodni lub miesięcy rehabilitacji, jednak uzyskiwane obecnie przez chirurgów urazowo-ortopedycznych, naczyniowych, neuro i mikrochirurgów oraz chirurgów plastycznych efekty byłyby jeszcze kilkadziesiąt lat temu uznane za domenę science-fiction (bardziej fiction). Różnorodność typów uszkodzeń układu ruchu człowieka, jakim podlega ciało w wypadku komunikacyjnym, opisać można w kilkutomowym podręczniku specjalistycznym. Zilustrujemy więc wywód, podając konkretny przykład. Ulegamy wypadkowi, w którym ucierpiał znacznie staw biodrowy. Złamanie ze zmiażdżeniem tkanki kostnej głowy lub szyjki kości udowej, panewki z jednoczesnym zwichnięciem stawu. Czasem destrukcja tkanek jest tak znaczna, że nie sposób odtworzyć właściwie struktury stawu. Rozwiązaniem pozostaje wszczepienie sztucznego stawu - endoprotezy. Czy osoba z implantowaną endoprotezą stawu może uprawiać sport? Aby sprawę wyjaśnić, trzeba nawiązać do budowy endoprotezy. Składa się ona z osadzanego w trzonie kości udowej trzpienia, na którym umieszcza się sztuczną głowę, w miednicy zaś osadza się sztuczną panewkę. Elementy, z których składa sie implant, wykonane są z metalu (specjalne stopy stalowe, tytan), ceramiki lub tworzyw sztucznych. Przykładowo w polietylenowej panewce pracuje głowa endoprotezy z bardzo dokładnie wygładzonej, wysokogatunkowej oczywiście, nierdzewnej stali. Gładkie w gładkim. Żaden materiał nie jest jednak wieczny i wraz z sumowaniem się powtarzających cykli pracy elementy ulegają zużyciu, po prostu ścierają się. Łatwo więc sobie wyobrazić, że im mniej cykli pracy implantu w jednostce czasu, tym dłuższa będzie jego żywotność. Wynika z tego, że człowiek z wszczepioną endoprotezą powinien położyć się w łóżku i w ogóle nie ruszać, a implant stałby się nieomal wieczny. Logika takiego rozumowania jest podobna do idei kupienia drogiego i pięknego roweru i trzymania go w pokoju na hakach, absolutnie unikając jeżdżenia (przecież zużyje się wtedy wysokiej klasy osprzęt, pęknie kiedyś wspaniale wycieniowana ręcznie robiona rama ... ). To ślepa uliczka myślowa. Endoprotezy stawów zostały wymyślone i stworzone, by przywrócić człowiekowi możliwość poruszania się maksymalnie zbliżoną do prawidłowej. Nasz ukochany sport ma tę rewelacyjną zaletę, że znacznie mniej obciąża stawy, niż większość innych aktywności fizycznych, wykonywanych "na nogach". Obciążenia stawów w trakcie jazdy na rowerze są mniejsze i przede wszystkim znacznie płynniej dawkowane, niż te same w czasie chodu czy szczególnie biegu. Nie da się ukryć, codzienne pokonywanie wielu kilometrów przyspieszy zużycie łożyska ślizgowego, jakim jest głowa i panewka w porównaniu do postępu ich zużycia przy siedzącym trybie życia. Umiarkowanie nasilony wysiłek fizyczny wzmocni jednak strukturę tkanki kostnej, co zabezpieczy implanty przed obluzowaniem w łożysku kostnym. Nie sposób polecać osobom ze sztucznym stawem uprawiania sportu na poziomie wysokiego wyczynu. Wystarczy rekreacyjna aktywność sportowa, w szczególności rower, jak najbardziej. Pamiętajcie, że niewiele jest takich urazów, które całkowicie uniemożliwiłyby nam uprawianie jakiegoś odpowiednio dobranego sportu. Czasem stan zdrowia będzie wymuszał zmianę dotychczas uprawianej dyscypliny (choć bieganie i kolarstwo można uprawiać nawet z protezami kończyn), ale w większości przypadków znajdzie się coś, co wcale nie musi przypominać szachów czy brydża. Życie gna do przodu, my też. Gnajcie bezpiecznie i nie do przesady szybko. Magazyn Rowerowy 10/2005 © Copyright by koncept |