

|
Post factum Urazów Należy unikać. Wyobraźnia i rozsądek muszą współdziałać tak, by chronić nas przed niszczącą energią zbyt gwałtownej deceleracji. Ten system zwykle funkcjonuje sprawnie i nie spędzamy połowy życia w szpitalach. Ale tylko chirurg, który nie operuje, nie ma powikłań i rowerzysta, który nie jeździ, nie miewa urazów. Cóż, zdarza się. Czasem na skutek pecha, czasem z powodu chwilowego przeciążenia mózgu nadmiarem bodźców lub po prostu zwykłej nieuwagi. Poza tym życie codzienne także stwarza wiele sytuacji, które mogą się zakończyć uszkodzeniem ciała. Post factum nie mamy już wpływu na przyczyny, ale na to, co potem nastąpi. jak najbardziej. Rozmaitość możliwych obrażeń, jakich człowiek może doznać, jest niemal niezliczona. Popsuć można sobie praktycznie każdy narząd. Jeśli nieodwracalnie, to "nie ma problemu". Jak pewnie zauważyliście, drwalowi rzadko kiedy przeszkadza brak 3 palców u rąk. Czasem bowiem lepszy jest brak palca niż obecność takiego, który nie dość, że się nie rusza, to jeszcze sterczy nie w tym kierunku, co trzeba. OK, pominiemy sytuacje ekstremalne. Znacznie częściej po niefortunnym wydarzeniu pozostajemy sam na sam z własnym, ale jakoś dziwnie odmiennym niż do tej pory narządem. Na tapetę weźmiemy dziś (znów) kolano. Onegdaj opracowałem z grubsza listę możliwych uszkodzeń tego stawu. Niestety, niektóre z tych nieszczęść pozostawiają trwałe następstwa. "Solidne" skręcenie kolana może spowodować trwałe uszkodzenie więzadeł, łąkotek i chrząstki. Problem z powyższymi jest taki, że ich potencjał do samoistnego gojenia jest delikatnie mówiąc niewielki. Rozerwane całkowicie więzadła krzyżowe stawu kolanowego (częściej przedniej, które znajdują się w jego centralnej części. praktycznie nigdy nie zrastają się same bez udziału chirurga. Podobnie rzecz się ma z łąkotkami, których uszkodzenia goją się samoistnie tylko, gdy są bardzo niewielkie i zlokalizowane obwodowo (przy torebce stawowej). Chrząstki też nie polubimy za jej prawie absolutną bierność po urazie. Co prawda ubytek po wyłamanym fragmencie chrząstki może się wypełnić tkanką łączną o charakterze blizny, jednak nigdy nie powstanie tam regenerat odpowiadający tkance wyjściowej. No po prostu siąść i płakać! Czyli jeśli nam doktor powiedział. że mamy zerwane więzadło, uszkodzoną łąkotkę albo chrząstkę, to pora zamienić rower na szachownicę lub talię do brydża (w końcu też sporty) Po raz kolejny przynoszę wam dobrą wiadomość - rower nie dość, że nie jest niewskazany, to jeszcze jest jednym z głównych narzędzi rehabilitacji pourazowej stawu kolanowego. Za przykład niech posłuży postać Zdzisława Kalinowskiego, którego historię niektórzy roweromaniacy pewnie znają. Otóż pan Zdzisław zabrał się za rower, bo lekarz zalecił w ten sposób rehabilitować kolano po operacji. Rower wspomógł usprawnianie tak skutecznie, że rok później nieugięty pacjent wygrał klasyfikację generalną cyklu Supermaratonów szosowych! Specyfika ruchu wykonywanego podczas pedałowania powoduje, że stawy pracują płynnie pod mniejszym obciążeniem niż w czasie chodzenia, nie mówiąc o bieganiu. Wewnętrzne tkanki stawu, szczególnie chrząstka, są odżywiane jedynie podczas ruchu poprzez smarującą je wówczas maź stawową. Chrząstka nie ma bowiem własnych naczyń krwionośnych, wobec czego tlen i niezbędne składniki odżywcze są jej dostarczane przez ów biologiczny smar. Stawów po urazach nie sposób zrehabilitować bez ruchu, a rower jest niemal idealnym narzędziem. Jasne, jak rasowy polityk przedstawiłem kwestię w samych superlatywach. Czy to aby nie przesada i nadużycie? Obrażenia kolana i innych stawów wymagają dokładnej diagnozy i ustalenia programu usprawniania. Oczywiście, jak to w życiu, nie zawsze i nie we wszystkich stanach pourazowych będzie tak pięknie. Trzeba dokładnie omówić kwestię rodzaju uszkodzeń, leczenia i rehabilitacji ze specjalistą (najlepiej ortopedą lub lekarzem sportowym, rehabilitantem). przedstawić swoje oczekiwania. Należy mieć na uwadze fakt, że niektóre obrażenia pozostawiają trwałe następstwa i powodują pewne ograniczenia. Wspólnie z leczącym można tak zaplanować działania, by uzyskać maksymalnie zbliżoną do wyjściowej funkcję uszkodzonego narządu. A tak na marginesie, rehabilitacja pourazowa przypomina trening sportowy z jego planowaniem, stopniowym zwiększaniem obciążeń i jest, niestety, jak on mozolna. Bądźcie zdrowi! Magazyn Rowerowy 11-12/2006 © Copyright by koncept |