Kurcze to nie skurcze!

Wielu z nas doświadczyło tego bolesnego zjawiska. Trzecia czy czwarta godzina maratonu, upał, mimo ciężkich warunków wszystko jak dotąd przebiega znakomicie. Jedziesz na wysokiej pozycji, meta jest już wyczuwalnie blisko. Nagle coś zaczyna nie grać w prawej łydce, jakby trochę twardniała, lekko drży przy naciskaniu na pedał i nagle trach! To boli! Po prostu nie sposób kontynuować jazdy w dotychczasowym tempie, a czasem w ogóle trzeba zejść z roweru. Prostujesz kolano, pociągasz palce stopy ku sobie, rozciągając skamieniały mięsień. Stopniowo, powolutku fatalne doznania ustępują. Łydka mięknie. Ale noga jakby trochę nie taka jak była, ciało obolałe, moc wyraźnie spadła. Jedziesz dalej, ale to już nie to. Umysł wypełnia strach przed powtórką z wątpliwej rozrywki. Całą dotychczasową euforię wyścigową szlag trafia.

           Panie i Panowie, przedstawiliśmy wam kurcz, w przeciwieństwie do skurczu mięśnia, który jest wyrazem jego prawidłowej pracy i jest w pełni kontrolowany przez wasz centralny układ nerwowy. Kurcz to całkowicie mimowolne, niekontrolowane działanie mięśnia, występujące jakże często u wielu osób uprawiających sport. Kurcze mogą występować także w spoczynku (nawet podczas snu), nas jednak interesują przede wszystkim te związane z wysiłkiem fizycznym. Kurcze tego typu występują najczęściej w czasie długo trwającego wysiłku lub bezpośrednio po nim.

           Według różnych źródeł od 30 do nawet 67% sportowców cierpi na tę przypadłość. Kurcze mięśni mogą pojawiać się w określonych okolicznościach, np. podczas długotrwałych treningów czy zawodów w wysokiej temperaturze, mogą również mieć charakter incydentalny. Przyczyny i mechanizm powstawania kurczu mięśni nie są do końca poznane i zbadane, nie istnieje jednolita teoria, która w wyczerpujący sposób wyjaśniałaby to zjawisko. Do niedawna szczególną rolę przypisywano tu zaburzeniom wodnoelektrolitowym w organizmie, powstającym przy długotrwałym wysiłku, zwłaszcza w wysokiej temperaturze, takim jak odwodnienie, utrata chlorku sodu, potasu, wapnia i magnezu wraz z potem. Co ciekawe, zaburzenia stężeń tych składników dotyczą głównie przestrzeni wewnątrzkomórkowej i w wykonanych badaniach surowicy krwi często nie "widać" istotnych odchyleń. W latach 50. ubiegłego wieku odkryto niedobór niektórych enzymów w mięśniach, co rzekomo mogłoby powodować kurcze. Nie udokumentowano jednak istotnej roli tych odchyleń w zjawisku powstawania kurczu. Obecnie "trendy" jest teoria nieprawidłowej czynności neuronów sterujących pracą mięśni. Wedle tej tezy pewna nierównowaga przepływu bodźców we włóknach nerwowych prowadzących impulsy z mięśni do rdzenia kręgowego powoduje "fiksację" układu kontroli i nieadekwatne impulsy z rdzenia do mięśni wywołujące niekontrolowany kurcz.

           Zaobserwowano, że kurcze dotyczą najczęściej mięśni łączących dwa stawy i pracujących w znacznym skróceniu, np. mięśni łydki u pływaków (lekko zgięte kolano i maksymalnie zgięta w stawie skokowym stopa). Wiadomo również, że bierne rozciąganie mięśni powoduje ustąpienie kurczu. Przywracamy prawidłową równowagę impulsów płynących z i do mięśnia.

           Jak zatem zapobiegać kurczom? Ogólnie znane są zalecenia regularnego uzupełniania płynów, koniecznie izotonicznych, a także suplementacji minerałów najczęściej traconych podczas wysiłku. Warto zwrócić szczególną uwagę na magnez i potas (sodu zwykle jest co niemiara w nowoczesnym pożywieniu) oraz wapń. Proponuję regularne spożywanie preparatów magnezowych, szczególnie latem i przy większym obciążeniu treningiem, to samo z potasem, ale tu można łatwiej uzupełnić niedobory metodą naturalną (pomidory lub sok pomidorowy są szczególnie bogate w potas). Wapń znajduje się w wielu pokarmach, zwłaszcza nabiale. Rekordzistami jego zawartości są wbrew pozorom sery żółte, a nie białe. Niezmiernie ważne jest rozsądne zaplanowanie treningu obejmujące koniecznie regularne rozciąganie mięśni, stopniowy rozwój ich siły z dawkowaniem obciążeń stosownym do fazy przygotowania - mięsień przemęczony nadmiernym treningiem łatwiej ulega kurczom. Odpowiedni dowóz węglowodanów w czasie długotrwałego, intensywnego wysiłku także istotnie ogranicza zmęczenie mięśni. Jeśli mamy "zły dzień", wyczuwamy brak świeżości, również powinniśmy skrócić lub "wylajtować" sobie trening. Niezwykle ważna jest obserwacja własnego organizmu i analiza danych. Polecam codzienny dzienniczek treningowy. Jeśli wystąpią kurcze, starajmy się uchwycić specyficzne okoliczności ich pojawiania się. To może nas doprowadzić na trop czynnika sprawczego naszej niedoli.

           Tej i innych niedoli jak najmniej życzę wam i sobie.


Magazyn Rowerowy 11-12/2005


© Copyright by koncept

przygotował ac1
strona jest częścią serwisu Rowerem przez Choroszcz i okolice
Darmowy hosting zapewnia PRV.pl : pracujwkatowicach, icenuves40, ijisiwivof, bractwoszaba, ochomikachsyryjskich
Dziel sie multimediami na Patrz.pl