Izolator

Izolacja kojarzy się z osamotnieniem lub kolorową powłoką kabli elektrycznych. Tak czy inaczej rola izolacji jest znamienna. Oddziela kogoś (coś) od kogoś (czegoś). Czasem to przykre a czasem konieczne. Skóra, dla zwierząt stałocieplnych i wielu zmiennocieplnych, jest izolatorem między organizmem a środowiskiem zewnętrznym. A środowisko to bywa nieprzyjazne. Przegrzewa, mrozi, owiewa, oblewa, uderza i ugniata. Nasza zewnętrzna powłoka cielesna, choć tak miękka i pozornie delikatna, skutecznie daje odpór niegodziwościom przyrody. Wyjątkowe właściwości tego biomateriału od tysiącleci wykorzystywane są w produkcji odzienia, obuwia i mebli, jak również części rowerowych (profesjonalne siodełka!). Nawet początek XXI wieku nie zdołał zastąpić zastosowań skóry zwierzęcej rozwojem zaawansowanych technologii materiałowych. Pod wieloma względami skóra pozostaje niedościgniona, łącząc cechy przeciwstawne i niedostępne materiałom sztucznym. Jest stosunkowo miękka i umiarkowanie elastyczna, a zarazem niezwykle odporna na urazy mechaniczne. Doskonale opiera się wielokrotnie powtarzanym naciskom, naprężeniom i tarciu.

           Możemy czuć się dumni z przyobleczenia w taką doskonałość! Czy rzeczywiście? Problemy ze skórą są najczęściej dostrzeganymi kłopotami zdrowotnymi. Cóż, jeśli coś w środku szwankuje, a nie boli i nie powoduje oczywistych zaburzeń funkcji organizmu, to często jesteśmy tego nieświadomi. Jeśli coś "się dzieje" na wierzchu, dostrzegamy lub odczuwamy to natychmiast, chyba że problem umiejscowi się poza zasięgiem naszego wzroku. Wtedy niechybnie dostrzeże to ktoś inny. Pryszcz, krosta, rumień, siniak, czyrak, pokrzywka, wysypka, swędzenie, pieczenie, bolesność itd. Któż nie zaznał na własnej skórze któregoś z powyższych? Czyli ta biologiczna doskonałość, ten niedościgniony, cudowny materiał jest tak podatny na wszelkie fuj i blee!?

           Przyczyn problemów ze skórą jest wiele. Część z nich to czynniki zewnętrzne, a niektóre są wewnątrzpochodne. Te wewnątrzpochodne mamy zwykle zapisane w genach. Skóra może być sucha lub tłusta, gruba i mocno rogowaciejąca albo delikatna i cienka (to także zależy od obszaru ciała), są osoby obciążone tendencją do zmian trądzikowych, łuszczycy albo nadmiernego wysychania i pękania naskórka. Garnitur genów, w jaki jesteśmy wyposażeni, niełatwo jest zmienić (przynajmniej na razie). Ale można chronić skórę przed niepotrzebnym eksponowaniem na nadmiar szkodliwych czynników zewnętrznych.


           Rowerowanie bywa mocno wymagające dla powłoki jeźdźca. Jest kilka obszarów szczególnie narażonych. Wszystkie punkty podparcia, a zwłaszcza ten piąty, oraz twarz (ta szczególnie w złych warunkach atmosferycznych). Piąty punkt podparcia. Tu się dzieje. Nie dość, że ciężko, bo kilkadziesiąt kilogramów napiera i ściska skórę między guzami kulszowymi miednicy i nie zawsze komfortową powierzchnią siodełka, to jeszcze temperatura i wilgotność. Do tego dochodzi tarcie. W związku z powyższym niejeden kolarz ma "wkrokufeler". Najczęstsze są otarcia, podrażnienia i stan zapalny z powodu zakażenia mieszków włosowych przez bakterie lub infekcje grzybicze. O ile w przypadku dwóch pierwszych sytuacji zwykle wystarcza 1-2-dniowa przerwa w pedałowaniu, należyta higiena osobista i dbanie o czystość przyodziewka, wkładka spodenek "jednorazowa" po każdym praniu, to zakażenie struktur skóry przez wszędobylskie mikroby bywa już trudniejsze do zlikwidowania. Skuteczne zazwyczaj bywają środki bakteriobójcze i antybiotyki w płynach, maściach i kremach (np. Abacil, Bactroban, Neomycinum lub połączenia antybiotyków z przeciwzapalnymi sterydami Pimafucort, Oxycort). Problem w tym, że większość tych środków jest "na receptę". Wobec tego, gdy nie ustępuje uporczywe podrażnienie okolicy piątego punktu, pojawiają się bolesne "pryszcze", warto zasięgnąć porady doktora. Uwaga na odmienną w obrazie i leczeniu infekcję grzybiczą. Zwykle ma ona postać swędzącego rumienia z lekkim złuszczaniem, zajmującego fałdy pachwinowe, schodzącego czasem na wewnętrzną powierzchnię ud, krocze, czasem pośladki. Leki przeciwgrzybicze miejscowo działające są zwykle skuteczne, ale bynajmniej nie zadziała tu maść przeciwbakteryjna, a sterydy mogą wręcz zaszkodzić, wspaniale wspomagając rozwój wrednego grzybka. Grzybki są zresztą częstym bywalcem dwóch z pozostałych czterech punktów podparcia. Wilgoć, ograniczenie dostępu powietrza i mikro urazy skóry powodowane przez wielogodzinne "kiszenie" stóp w sportowym obuwiu sprzyjają rozwojowi zakażeń. Najczęstsza jest postać między palcowa z łuszczeniem, maceracją i pękaniem oraz uporczywym świądem fałdów skórnych. Częsta jest również grzybica paznokci z pogrubieniem, zmianą zabarwienia i kruchością płytek paznokciowych. Rzadsza, lecz niezwykle uciążliwa, bywa postać złuszczająca zajmująca czasem całą powierzchnię podeszew stóp i postać potnicowa z drobnymi pęcherzykami wypełnionymi płynem surowiczym, które zlewają się ze sobą i pękają. Tego typu "przyjemności" bezwzględnie wymagają konsultacji lekarskiej i zastosowania odpowiednich leków. Nie wolno zapomnieć, że, by z grzybicą stóp wygrać, trzeba wyleczyć nie tylko stopy ale i BUTY! Obowiązuje skrupulatne mycie i dokładne wycieranie stóp do sucha (pamiętać o wytarciu fałdów między palcowych!). zaleca się dezynfekcję obuwia i skarpet 10"k roztworem formaliny. Technika? Buty i skarpetki wkładamy do szczelnego worka foliowego w towarzystwie formaliny nalanej do naczynia o dużej powierzchni parowania, np. dużej zakrętki od słoika. Całość zostawiamy na 12-18 godzin, następnie buty wietrzymy, a skarpety pierzemy. Nawet będąc grzybem, trudno jest przeżyć taką inhalację. Formalina może czasem powodować alergię, ale zdarza się to bardzo rzadko.

           Choroby infekcyjne skóry mogą mieć odmienne postacie i lokalizacje, ponadto skórę zająć mogą zmiany uczuleniowe, znamiona, mogą się na niej manifestować objawy chorób ogólnoustrojowych, nie omijają jej również zmiany nowotworowe. Opisy i fotografie zajmują dziesiątki kilogramów książek. Pojawienie się jakiejś "nowości" na naszej cielesnej powłoce nie zawsze musi wywoływać panikę i nadmierną czujność, przeważnie jest to kolejny "zwykły pryszcz". Wątpliwości, co do natury wykwitu, lub uciążliwe objawy muszą być skonsultowane przez lekarza. W końcu jak nas widzą tak nas piszą!


Magazyn Rowerowy 10/2006


© Copyright by koncept

przygotował ac1
strona jest częścią serwisu Rowerem przez Choroszcz i okolice
zamknij
Darmowy hosting zapewnia PRV.pl : pracujwkatowicach, icenuves40, ijisiwivof, bractwoszaba, ochomikachsyryjskich
Dziel sie multimediami na Patrz.pl